wtorek, 8 sierpnia 2017

sol i gamma

czyli kolejna wariacja na temat migdałowej narzutki.
- strasznie mi się podoba, jednak wykończenie brzegów - to niezłe wyzwanie. Postanowiłam wypróbować  metodę pani Zimmermann - tu brzeg jest jedynie na kawałku ramion. Całość robiona w jjednej części  z niespełna dwóch Solów i półtorej Gammy, mogłam pociągnąć część główną dalej do środka, byłoby o wiele lepiej...


 Ale zacznijmy od czego scenerii. Bo sesji ze swetrem nie planowałam, jakoś przypadkiem wniknęła, czego wynikiem jest kompletnie niedopasowany T-shirt, wielki zgrzyt, ale w końcu jestem w Berlinie, gdzie wrażliwość jest zupełnie inna.

Jesteśmy: w czwórkę, bez Julii, która już nie ma ochoty na spędzanie wakacji z nami w tym trybie. W jakim? Podnajmujemy prywatne mieszkanie obcych ludzi, którzy akurat wybierają się na wakacje za miasto, a nie chcą, by ich mieszkanie stało puste :) [tym razem w Tempelhofie, niedaleko niegdysiejszego lotniska i w domu z lat dwudziestych, dokładnie w stylu lotniska, zaprojektowanych chyba nawet przez tego samego architekta. mieszkamy na parterze z balkonem wychodzącym na ogromny, wspólny dla wszystkich mieszkańców dwupiętrowego budynku, ogród: wielki trawnik na który z rzadka wylegają mieszkańcy, z drzewami, po których łażą dzieciaki. Ach gdybyż dziś budowano z takim rozmachem... myśląc zarówno o kawałku zieleni i o wspieraniu życia wspólnotowego].
W sobotę [bo w ciągu tygodnia pracujemy z Krzysiem na zmianę w archiwach i bibliotekach] wybraliśmy się z dzieciakami na południe miasta do ogrodu botanicznego i ogrodu wiejskiego w Dahlem. W dwa miejsca zupełnie nieoczywiste w takim mieście, gdzie zwiedza się inne zakątki, ale z półrocznym młodzieńcem trudno łazić po galeriach i to w taką pogodę!

Bardzo lubię nasz wrocławski ogród botaniczny, jest jednak maleńki. Wiadomo w samym środku miasta! Ten berliński jest tak wielki, jak nasze ZOO, łączy w sobie typową funkcję dydaktyczną z próbą ilustracji historii sztuki ogrodowej. Jest tu ogród pejzażowy, ogród włoski,  ogród reformowany: to ten w którym teraz stoję:


















































A to już kolejny ogród: gospodarstwo rolne w Dahlem - to spokojna dzielnica na południu miasta, gdzie po II wojnie i po podziale Berlina założono Wolny Uniwersytet [Uniwersytet Humboldta był w sowieckim sektorze], to na tę uczelnie trafiłam gdzieś w zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych, do budynku nazywanego pieszczotliwie "rdzewiejącą altaną" [wszystko było budowane w pośpiechu z blachy ale nie pozbawione uroku!] i zakochałam się bez reszty!!! Do dzisiaj nie mogę się wyzwolić. Ale do rzeczy, parę kroków od budynku germanistyki [gdzieś w połowie drogi między germanistyką a historią sztuki:)] rozciąga się to olbrzymie gospodarstwo z ogrodem, trzódką, pastwiskami dla świń, koni i krów. Można połazić, pooglądać lub rozwalić się na pastwisku tuż przy krowach. Nie jest to skansen, ani mini-ZOO wszystko jest jak najbardziej autentyczne. Jaja, mleko i plony są sprzedawane w sklepie, w soboty i niedziele otwierają restaurację i można wziąć udział w warsztatach ceramicznych. To taki relikt reformy życia z przełomu XIX i XX w.




 Ten czerwony dach w tle, to budynek tajnego archiwum państwowego, w którym przesiaduję.








czwartek, 20 lipca 2017

opis piórkowca






Materiał:
Silk Alpaca DRPSA
Próbka: 12 i 26 rzędów = 10cm x 10cm

Druty: ściągacze 3,0 i 3,5
Reszta 4,5

Na druty 3,5 narzuciłam 180 o. tubular CO. w okrążeniach [tu filmik]
Przerobiłam 12 okrążeń ściągaczem 1p x 1 l.
W następnym ok. musiałam zredukować ilość oczek do 150: {4 o prawe i 2o razem na prawo} x30 = 150 o.
na drutach 4,5:
3 ok. o.p.
1 ok. o.l.
1 ok. o. p.
1 ok. o. l.
15 x motyw ażurowych kwiatków [okrążenia parzyste przerabiamy na prawo]
1 ok. o. p.
1 ok. o.l.
1 ok. o. p.
1 ok. o. l. 1 ok. o.l.
1 ok. o. p.
1 ok. o. l.
42 ok. o.p. W celu nadania dzianinie trapezowatego kształtu po obu bokach odjęłam 4 x w co 10-tym Ok. po 4 o. [po 2 z każdego boku]
Od tego momentu dzielimy dzianinę po równo na dwie części i osobno robimy przód i tył w rzędach:
33 rz. Przodu
33 rz. Tyłu.
- opcjonalnie: w 31. Rzędzie, w celu wydłużenia pleców robimy 6 rz. skróconych: {przerabiamy przód do 2 o. przed końcem rzędu, w&t, przerabiamy tył do 2 o. przed końcem rz. w&t} x 3 
Łączymy przód z tyłem i robimy 10 okrążeń formujących skos ramion: po obu bokach [w miejscu gdzie przód łączy się z tyłem J] w każdym okrążeniu przerabiamy razem 3 o. na prawo.

Formujemy dekolt [pracując od tej pory w rzędach] nie przestając jednocześnie pracować nad skosem ramion: zamykamy [lub odkładamy na zapasowy drut] 17 środkowych oczek przerabiamy do końca rzędu zamykamy 3 o., odwracamy robótkę i przerabiamy do końca na lewo, zamykamy 3 o. odwracamy , przerabiamy do końca na prawo zamykając na podkrój dekoltu jeszcze 3 x po 2 o i raz 1 o.
Wykończenie dekoltu: na druty 3.0 nabrałam wszystkie zamknięte [lub odłożone] o., oraz większe dziury pomiędzy nimi. i 10 okrążeń ściągaczem 1x1.
Ja chciałam sobie utrudnić i usztywnić tę plisę i w pierwszym okrążeniu z każdego o. zrobiłam 2 o. [kfb], by przerobić ściągaczem podwójnym. Co drugie o. przełożyłam na zapasowy drut i przerabiałam 10 rz. Na każdym drucie a potem zamknęłam je metodą Three Needle Bind Off.

Rękawy:  na druty 4,5 podniosłam 48 o [3 o na 4 rz.]  pod pachami dodałam jeszcze 2 o. = 50 o. i odejmując ich mało-wiele [poniżej łokcia odjęłam może 2 x po 2 o.] dojechałam do nadgarstka gdzie dodałam 10 o. i na drutach 3,5 przerobiłam 20 o. ściągaczem 1x1

Jeszcze schemat kwiatka:
 [rz. parzyste na prawo]

niedziela, 16 lipca 2017

piórkowiec-alpakowiec

 Z dawnych zapasów silk-alpaki Dropsa w kolorze białym, któren ufarbowałam na szaro. Dzięki temu zniknęła ta biała jedwabna nitka obecna w każdym kolorze tej włóczki. Sweterek inspirowany jest Garlandem Stephanie Pollmeier, jednak cała technika wykonania i wzór na fryz - mój. W jednym kawałku ze skosami na ramiona.

Robiony na wyjazd studencki - taki objazd miast Hesji. Znów było nieciepło, więc się przydał bardzo! I muszę orzec, że się sprawdza świetnie. Zrobię sobie jeszcze podobny, bo eksploatuję go bezustannie i prognozuję, że się niebawem strasznie zbije.













Na koniec Stasiek dziś w Pawilonie Czterech Kopuł
A i jeszcze piórkowiec w podróży: W rodzinnym domu Goethego we Frankfurcie:



poniedziałek, 19 czerwca 2017

grecki jedwab z bambusem i niemoc

od razu mówię, że jestem niewłaściwym modelem dla swetra, gdyż powstał on w urodzinowym prezencie dla Kamili, która taki właśnie kolor sobie wybrała. Kamila jest o rozmiar większa ode mnie.




 cztery lata temu kupiłam w Salonikach białą mieszankę jedwabiu z bambusem. Miałam fazę na biel ale brak pomysłu na formę.
A tej zimy KAmila przyniosła mi goździki, mówiąc, że taki właśnie ma być kolor swetra, do którego podchodzi sceptycznie, bo każdy ją pogrubia :) Podjęłam wyzwanie, mówiąc sobie, że może jednak nie każdy i sięgnęłam po ten zalegający miks. Ufarbował się zadowalająco, a po przerobieniu okazał się niezwykle lejącą dzianiną, która chyba jednak nie pogrubia.
 



 Kolorowe nitki to Cable Langa.
a taki śmieszny kształt ramion uzyskany został przez założenie poszerzanego od pach tyłu na raglanowo wykończone przody.



 nabieranie oczek na rękawy po skosie niestety nie wygląda dobrze...




 a niemoc?
Nie wiem skąd się wzięła... może z odcięcia dopływu energii od młodych ludzi, którzy zgnuśnieli jakoś, ogarnięci przez pusty hedonizm mi dekadencję. Manieryzm kończy każdą epokę, więc to z całą pewnością naturalny etap w ich życiu, mnie jednak przeraża i wyobcowuje ta ich zbiorowa nietolerancja laktozy, kurczowe trzymanie się diety jakiejś tam, złożonej głównie z avocado i płatków owsianych; słodzenie bananem; przymusowe korzystanie z siłowni nawet w czasie tygodniowej wycieczki studyjnej. O unikaniu glutenu nie wspomnę: "Od glutenu cała puchnę" - to nie żart! Co tu począć? chyba zabiorę dzieciaki do Mc-a, a potem wywalę się przed telewizorem z flachą piwa!

Choć to właśnie ja powinnam zgubić brzuch, jednak jak patrzę na to wszystko, to znów zaczynam żałować, że nie możemy wieść życia wyłącznie duchowego, nie bacząc na cielesność. Ciało przesłania nam to co istotne.